Szwecja karlskrona 2002

,Szwecja w 1 dzień”  tak brzmi slogan reklamowy przewoźnika promowego po Bałtyku Stena Line. Za równowartość 2 średnich dniówek wybraliśmy się na dwu dniowy rejs turystyczno – rozrywkowy gdzie spędzamy 2 noce na promie Stena Baltica, do dyspozycji za tą cenę są kabiny wewnętrzne 4 -ro osobowe oraz zestaw rozrywek, dyskoteka, kasyno i kilka barów. Po dopłynięciu do portu w Szwecji mamy cały dzień na zwiedzanie zabytkowej Karlskrony.

Silną 9-cio osobową grupą ruszamy z Warszawy pociągiem do Gdańska, po drodze kontynuujemy rozpoczętą już dzień wcześniej imprezę i lekko zamroczeni rano docieramy na miejsce, ostatnie zakupy i szybką koleją miejską przemieszczamy się do portu w Gdyni skąd co czwartek rusza promocyjny rejs w którym bierzemy udział. Na prom stawiamy się 3 godziny wcześniej i po odprawie dokujemy w swoich kajutach. Prom jest olbrzymi naliczyliśmy 11 pięter po prostu kolos, do luku bagażowego ciągle wjeżdżają dziesiątki tirów, jaką to ma wyporność?

Po rozłożeniu gratów ruszamy na górny pokład i obserwujemy jak ta góra żelastwa wypływa w morze. Szybkim tempem schodzimy do sklepu wolnocłowego w celu zakupienia umilaczy dalszej podróży. Jeden z takich umilaczy o pojemności 1,75 L został nam skradziony ze stolika na szczęście mięliśmy jeszcze żelazny zapas i nic nie było w stanie zakłócić dalszej zabawy. Do rana błąkaliśmy się między piętrami, dyskoteką i resztą atrakcji by rano po niewielkiej dawce snu zameldować się w porcie docelowym. Rozkład autobusów miejskich w Karlskronie jest tak skonstruowany, że oczekuje na pasażerów a nie tak jak w Polsce to ludzie czekają na autobus. Ciekawostką jest natomiast, że gdy będzie on przeciążony po prostu elektronika nie pozwala mu ruszyć co nam się zdarzyło.

Karlskrona jest nie lada ciekawostką, ponieważ leży na 33 wyspach i jest głównym portem szweckiej marynarki wojennej. Po szybkim rozwoju w XVIII wieku poddana zostaje pewej stagnacji związanej z późniejszą neutralnością wojenną Szwecji i przez to pozostaje nie zmienione praktycznie do tej pory.

Problemem w Szwecji głownie dla takich przybyszów jak my jest częściowa prohibicja, tak więc w sklepach można kupić piwo do maksymalnie 3,5 % zawartości alkoholu a jedyny sklep który znaleźliśmy z wódką wyglądał podobnie jak nowoczesne poczty lub banki gdzie każdy klient musi wziąć numerek z automatu i czekać grzecznie na ławeczce na swoją kolej. Po wyświetleniu naszej cyfry podchodzimy do okienka i zamawiamy BARDZO drogą butelkę 0,7 wódki ( 4 – 5 razy drożej niż u nas ).

Nieświadomi zagrożenia, po pozbyciu się dziewczyn które poszły zwiedzać muzeum marynarki wojennej, my w parku miejskim rozpiliśmy butelczynę jak się później okazało 100 metrów od komisariatu policji. U nas w policji królowały Polonezy tutaj głownie saab i volvo z silnikami benzynowymi wspomaganymi turbiną.

Po powrocie na prom pierwsze kroki skierowaliśmy  do wolnocłówki niestety otwieranej dopiero po wypłynięciu na pełne morze wiec spragnieni ze śliną na ustach oczekiwaliśmy przed zamkniętymi szklanymi drzwiami na możliwość zakupienia naszych ulubionych trunków.

No i znowu się zaczęło balety do rana w doborowym towarzystwie.

Na lądzie jako że było nam jeszcze mało atrakcji udaliśmy się busem do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Władysławowa by ,,odpoczywać” w Cetniewie w ośrodku przygotowań olimpijskich i pobłąkać się po plaży. Część z nas w tym i ja musieliśmy wracać do stolicy reszta została jeszcze na jedna noc w zaprzyjaźnionym pensjonaciku.

W Szwecji byłem jeszcze później w 2007 roku jednak był to zupełnie inny wyjazd  w mniejszym towarzystwie bardziej romantyczny, a przynajmniej taki miał być ale w związku ze sztormem i chorobą morską dziewczyn większość czasu spędziliśmy nie na parkiecie a w łazience lub górnym pokładzie gdzie troszkę mniej bujało. 

Komentowanie jest wyłączone