RSMP Mikołajki 2009

RSMP Mikołajki 2009

Zgon, Stare Juchy, Mikołajki  2009

Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Świata WRC

Przepraszam za brak galerii-jak tylko je odzyskam to uzupełnie na stronie

Na Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Świata które po raz pierwszy odbywały się w Polsce na dodatek w centrum polskich rajdów Mikołajkach wybrałem się z Renata. Jechaliśmy z Sopotu gdzie Renata była na jakimś szkoleniu z pracy, szkolenie skończyło się jednak dzień przed planowanym terminem w związku z czym odpaliliśmy poczciwego uniaczka i juz za parę godzin byliśmy na Mazurach we wsi Zgon. O wcześniejszym rozpoczęciu wyjazdu rajdowego nie informowaliśmy znajomych jadących z Urzędowa miasteczka o wielkich rajdowych tradycjach to tam właśnie swoja stacje posiada rajdowa rodzinka Steców posiadająca również wypożyczalnie rajdowych samochodów mitsubishi, gdyż choć jeden dzień chcieliśmy spędzić sami na łonie natury.

 

Zgon dobrze znany jest motocyklistom w ośrodku w którym i my się zatrzymaliśmy odbywa się tu corocznie duży zlot motocyklowy ,, Motozgon „. Umiejscowiony w samym środku Mazurskiego Parku Krajobrazowego nad jeziorem Mokrym, gdzie prowadzi szlak kajakowy po Krutyni. Spływu Krutynia oczywiście nie mogłem sobie odmówić naprawdę świetna sprawa płynie się ok. 1,5 godzinki w ścisłym rezerwacie wśród powalonych drzew i przeróżnego dzikiego ptactwa, a łabędzie podpływają do samego kajaka licząc na jakieś frykasy.

Domki trochę zaniedbane, a ogólnie dostępna łazienka nie jest tak dostępna ponieważ za każdym razem trzeba biegać do recepcji po klucz. Ośrodek położony jednak bardzo ładnie co rekompensuje resztę niedogodności. Dokładnie na przeciwko nas na polu namiotowym rozbili się niemieccy miłośnicy militariów ze swoimi bojowo wyglądającymi ciężarówkami.

Po miło spędzonej nocy z samego rana ruszamy do Mikołajek do bazy rajdu jest jednak piątek i odbywa się tylko prolog na który bilety są chyba po 70 pln. więc rezygnujemy i jedziemy na spotkanie z Grześkiem i Magdą oraz ich dzieckiem i psem których spotykamy w zamku w Kętrzynie, oczywiście fotografujących wszystko w końcu są fanami zdjęć, Grzesiek nawet komercyjnie się tym zajmuje.

Ruszamy już razem do wioski Stare Juchy naszego miejsca wypadowego na rajdowe oesy ( odcinki specjalne ) . Po przybyciu na miejsce rozpoczynamy szybkie nadrabianie zaległości w końcu nie widzieliśmy się już kilka lat, dzwoni jednak szwagier Rafał jadący z siostrą Marzeną swoją super maszyną wypasionym Oplem Calibra, ma jednak tak niski zawias, że auto musi zostawić na parkingu strzeżonym gdyż zjazd do miejsca biwakowania jest dla niego nie dostępny.

Przygotowania do jutrzejszej pogoni za  Loebem, Hołowczycem i spółką rozpoczynamy od rozpicia kilku butelek ,,whiskacza” i grillowania do rana.

W sobotę pędzimy co sił na pieszo na pierwszy przejazd rajdowców w okolicy, jednak po przejściu chyba z 10 kilometrów poddajemy się i dale idzie juz tylko Grzesiek ze swoją rodzinką my wracamy po auto. Później okazało się że do przejścia zostało jeszcze tylko kilkadziesiąt metrów. Drugi przejazd oglądamy już jednak razem, jest super właśnie na to czekałem. Prędkości nie ziemskie, a składanie się aut WRC w zakręty wręcz przeczy zasadom fizyki. Po drodze robimy jeszcze wizytę w Wilczym Szańcu głównej kwaterze wodza Trzeciej Rzeszy gdzie przeprowadzony został niestety nie udany zamach na Hitlera, bomba z opóźnionym zapłonem zraniła go tylko nie znacznie i jeszcze tego samego dnia spotkał się z Mussolinim. Warto się tu wybrać lecz radzę wynająć przewodnika w innym przypadku możemy ominąć większość ciekawostek na trasie i nie poznamy prawdziwej historii tego terenu.

Wieczorem robimy powtórkę wczorajszych baletów ja jednak trochę się stopuje ponieważ jutro tez muszę śmigać samochodem po mazurskich winklach w poszukiwaniu najlepszych miejsc do fotografowania.

Niedziela to nasze święto rajdowe robię świetne zdjęcia jadących na dwóch kołach z prędkościami dochodzącymi do 200 km/h aut ścigających się o mistrzostwo świata.

Wypad fantastyczny przypomniały mi się lata kiedy jeździłem na wszystkie rajdowe eliminacje mistrzostw Polski oraz moje przygody ze ściganiem w KJS- ach w celu zdobycia licencji rajdowej. 

Komentowanie jest wyłączone