Mniszew 2010 i okolice

Weekendowo: Mniszew, Wysokie koło, Czarnolas, Gródek – 2010

Decyzja odwiedzenia rodziny mieszkającej w Łęce (woj. Lubelskie, powiat puławski, gmina Puławy) zapadła na tydzień przed wyjazdem, chcieliśmy troszkę porozmawiać, odpocząć i pozwiedzać. Tak więc pierwszy postój przypadł już po przejechaniu 62 kilometrów  w miejscowości Mniszew, przy samej jezdni stoi czołg a obok niego darmowy parking który zaprasza aby zajrzeć tu choć na chwilkę. Po pokonaniu kilkunastu schodków jesteśmy na terenie skansenu militarnego powstałego w 1977 roku ku pamięci poległych w boju o przyczółek  warecko – magnuszewski. W tym miejscu w sierpniu 1944 roku wojska polskie starły się z Niemcami, wygrywając bitwę zapoczątkowali późniejszą styczniową ofensywę na Berlin. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za Kozienicami skręcamy na drogę 48 i przy stanie licznika 122 kilometry zatrzymujemy się we wsi Wysokie Koło. Z tym miejscem związane są miłe chwile, tutaj i w niedalekiej Łęce spędziłem kilka razy wakacje, lubię tu wracać bo mieszkają tu bliscy mi ludzie. Parkuje autem na podwórku mojej cioci Halinki, dosłownie na przeciwko sanktuarium NMP Królowej Różańca Świętego gdzie od ponad 300 lat znajduje się łaskami słynący obraz Madonny z dzieciątkiem Jezus, nieznanego malarza, wiadomo jedynie, że został przywieziony z Moskwy, trafił później pod opiekę rycerza Antoniego Bębnowskiego, podwładnego Jana III Sobieskiego. Ciocia jest naszym przewodnikiem, zna dobrze historię kościoła i oprowadza nas po wszystkich nawach sanktuarium. W 2004 roku skradziono złota koronę, te które założone są obecnie zostały poświęcone przez papieża Jana Pawła II. Kościół pochodzi z 17 wieku, budowany był 57 lat, bardzo mocno zniszczony podczas wojen po odbudowie został uznany za zabytek architektury w stylu renesansu włoskiego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejny etap to wieś Łęka leżąca nad Wisłą, tu mieszka druga część mojej rodzinki, niegdyś znajdował się tutaj prężnie działający port, lądowisko dla helikopterów oraz tory kolejowe prowadzące nad brzeg rzeki. W razie zagrożenia lub manewrów wojskowych miał być budowany tutaj most pontonowy o nośności utrzymującej załadowany pociąg towarowy. Niestety powódź stulecia z przed kilku lat zniszczyła wszystko doszczętnie, tegoroczne powodzie także miały spory wpływ na teraźniejszy wygląd portu i brzegów Wisły. Jest to jednak wyjątkowe miejsce dla wędkarzy podobno są tu naprawdę rekordowe okazy sumów .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak zawsze zostaliśmy miło przyjęci, wspólne tematy spowodowały, że spać poszliśmy dopiero późnym wieczorem. ( Specjalne podziękowania dla Łukasza za poświęcenie przy obsłudze grilla, komary atakowały stadami uniemożliwiając egzystencje poza domem ).
Po południu żegnamy się z wujkiem Jankiem, ciocią Lusią a szczególnie z nowożeńcami Agnieszką i Piotrem oraz wtedy jeszcze narzeczeństwem Justyną i Łukaszem i ruszamy w drogę powrotną. jedziemy jednak nieco zmieniona trasą aby na 153 kilometrze wycieczki wjechać do Czarnolasu gdzie żył i tworzył Jan Kochanowski. Dworek i park są bardzo charakterystyczne,  bardzo rozpoznawalne, znajduje się tu także neogotycka kaplica. Dworek jest teraz muzeum, a w miejscu nie istniejącej juz lipy znanej z utworów Jana Kochanowskiego stoi obelisk z napisem Urszula i fragmentem trenu XIII.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niecałe cztery kilometry dalej stoi bardzo ciekawy kościół w Gródku ( powiat Zwoleński ), nigdy wcześniej się w nim nie zatrzymywałem, uznałem jednak, że tym razem nie mogę sobie na to pozwolić. Decyzja była jak najbardziej słuszna ponieważ, gdy tylko wyszliśmy z samochodu przyszedł do nas miły pan opiekujący się parafią który jak kustosz zaczął opowiadać historię tego miejsca. Pomimo, że sprowadził się tu dopiero kilka lat wcześniej wraz z nowym proboszczem, był dla nas bardzo pomocny. Dowiedziałem się, że renesansowy kościół pod wezwaniem Trójcy Świętej powstał w XVI wieku z fundacji Andrzeja Kochanowskiego, brata stryjecznego poety. Byłem nieco zdziwiony co robi cerkiew w tym miejscu, tak uznałem widząc zwieńczenie wieży, okazuje się, że jest to krzyż zwany ,,półtora krzyżem” bardzo przypominający zwieńczenia wież cerkiewnych, jest to element herbu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kolejny przystanek zrobiliśmy sobie w Studziankach Pancernych wiosce spopularyzowanej przez film ,, czterej pancerni i pies ” zrobiło się jednak późno i musimy juz uciekać do domu tak więc Studzianki pozostawiamy na kolejna wycieczkę. Po przejechaniu 280 kilometrów dojeżdżamy do domu, zrobiliśmy bardzo fajna wycieczkę zwiedzając wiele ciekawych miejsc, polecam wszystkim.

Komentowanie jest wyłączone