Białogóra 2005

Drugą połowę sierpnia postanowiliśmy spędzić nad Bałtykiem, nie pewni pogody w końcu wieczory bywają juz zimne, wykupiliśmy noclegi w modrzewiowym domku na terenie stadniny koni około kilometra od morza. Jest to spory ośrodek z krytą ujeżdżalnią i poza końmi znajdują się tu również inne zwierzęta np. dziki, lama, kuce, psy oraz olbrzymi struś biegający luzem, jest na tyle zaprzyjaźniony z wczasowiczami że daje się nawet głaskać i podchodzi pod same drzwi naszego domku.

Przyjechaliśmy tu pociągiem tzw. ,, Słonecznym” czyli bez przedziałowym pociągiem z promocyjnymi cenami biletów. Poza moją rodzinką jechał z nami Mateusz syn mojego szefa w końcu to On wyczaił miejscówkę w kierunku której śmigaliśmy.

Większość dni spędzaliśmy na fantastycznej pustej, szerokiej plaży i pomimo obaw o pogodę trafiliśmy wprost idealnie było gorąco a noce nie przyprawiały o drgawki.

Na ostatnie dwa dni wyskoczyliśmy do Sopotu gdzie balowaliśmy z Danielem, kumplem Renaty z pracy. Myślę aby przyszłe wakacje tez tam spędzić w końcu czas powygrzewać nasze zmęczone już kości. 

 

Komentowanie jest wyłączone